Bohaterowie II wojny światowej
1. Maria Rady – pseudonim „Mera”.
Urodzona w 1909 roku w Buczaczu na Podolu, przybyła do Dębnej wraz z dwoma siostrami przez II wojną światową. Wszystkie siostry były nauczycielkami i zamieszkały w Szkole Podstawowej w Dębnej, zajmując się nauczaniem dzieci w tej szkole, a także w Lisznej i Mrzygłodzie.
Siostry prowadziły też kursy dla dorosłych (zwalczanie analfabetyzmu) i prowadziły szeroką działalność kulturalnooświatową. Pani Maria w czasie okupacji była zaprzysiężona jako członek ruchu oporu, a po wojnie nie godząc się na brutalną rzeczywistość należała do organizacji „Wolność i Niezawisłość”, pełniąc funkcję prezesa koła gminy Mrzygłód. Organizacja miała drogą pokojową walczyć o samo stanowienia narodu. Zdekonspirowana w 1946 roku została skazana na długoletnie więzienie. Dziesięć lat przesiedziała w więzieniu Fordon koło Bydgoszczy. W czasie „odwilży gomułkowskiej”, uwolniona dalej razem z siostrami zajmowała się nauczaniem w gminie, a później także w Szczawnem, gdzie mieszkała z siostrami. Maria i jej siostry pochowane są na cmentarzu w Sanoku, a matka w nieznanym miejscu na cmentarzu w Mrzygłodzie.
2. Eugeniusz Paszkiewicz – pseudonim „Komar”.
Urodzony w 1920 roku w Dębnej, w ostatnich latach nauki uczony także
przez panią Marię Rady. W czasie niemieckiej okupacji, zakonspirowany członek plutonu AK Mrzygłód, pod dowództwem Franciszka Mandzelowskiego, pseudonim „Zalas”. Służba na posterunku Policji, a później MO w Mrzygłodzie, byłą jakby przykrywką właściwej działalności w konspiracji, także po wojnie, kiedy to duża część ludności sympatyzowała z bojownikami i zwolennikami suwerenności Polski. Po wsypie konspiracyjnej, związanej z odkryciem składu broni maszynowej oddziału „WIN” Żubryda, aresztowany i skazany na długoletnie więzienie. Po dziewięciu latach odsiadki w więzieniach Rawicza i Wronek, odzyskał wolność pracując wiele lat w SFA, doczekał także rehabilitacji i odszkodowania. Pochowany na cmentarzu centralnym w Sanoku.
W czasie odnalezienia broni długiej w jego rodzinnym domu, w Dębnej zapanował terror UB. Mój dziadek, będący wtedy sołtysem, został aresztowany i zawieziony na Zamek w Rzeszowie, gdzie była główna katownia wojewódzkiego UB. Mój ojciec został pobity do nieprzytomności z uwagi na nazwisko i bardzo bliskie sąsiedztwo zamieszkania. Siostra ojca, która miała kontakty z „leśnymi” (wynosiła im jedzenie), widząc obcych myślała, że to „kocioł” i ich gospodarstwie. Przestraszona, do nocy przesiedziała w polu. Ponieważ wcześniej wyleciała, jak stała, przeziębiła stawy nóg i do końca życia była osobą chromą.
3. Bolesław Biega.
Bolesław Biega urodził się w Sanoku pod koniec XIX wieku. Jako chłopak często odwiedzał dziadka w Dębnej, gdzie zawsze lubił przebywać. Po skończeniu szkół w Sanoku i studiach w Krakowie, został tłumaczeniem ambasady RP w Paryżu. Tę funkcję pełnił także podczas Kongresu Pokojowego w Wersalu, gdzie towarzyszył delegacji polskiej z Romanem Dmowskim i Ignacym Paderewskim na czele. Tam poznał swoją przyszłą żonę, tłumaczkę pochodzącą z Anglii. Po kilku latach pobytu w Paryżu, zamieszkali w Warszawie, gdzie urodził im się syn Bill Christopher. Pracował w MSZ, był także redaktorem „Kuriera Codziennego”. W czasie II wojny światowej działał w konspiracji, a po wojnie zdekonspirowany wywieziony został przez Sowietów na Wschód. Dzięki pracy w dyplomacji, znajomości języków udało mu się opuści ZSRR, z uwolnionymi jeńcami niemieckimi i przez Szwecję wrócił do kraju, pracując w handlu międzynarodowym.
Rozczarowany powojenną rzeczywistością w kraju, wyjechał na Zachód, pracując w organizacjach polonijnych w Londynie i Paryżu, gdzie zmarł w latach 70. We wspomnieniach syna, ojciec często myślami wracał do Sanoka i do szczęśliwych dni spędzonych u dziadków w Dębnej.
Szczegół, dotyczący powojennych losów Bolesława Biegi:
Czytając niedawno książkę „Wojna w Eterze” Jana Nowaka-Jeziorańskiego, znanego nam bardziej jako kuriera w czasie II wojny światowej, a także jako dyrektora radia Wojna Europa – natknąłem się na frapujący epizod z udziałem naszego bohatera.
W 1854 roku uciekł do USA pułkownik Józef Światło – wysoki funkcjonariusz UB w Warszawie. Agenci amerykańskiej CIA chcąc sprawdzić tożsamość zbiega i jego prawdomówność, poproszono go o sporządzenie listy osób, które przesłuchiwał.
Cytat z książki:
„Na długiej liście znalazł się Bolesław Biega, działacz Chrześcijańskiej Demokracji, któremu po wydostaniu się z więzienia udało się uciec z Polski. Biega mieszkał w Nowym Jorku. Sprowadzono go na konfrontację do Waszyngtonu, nie mówiąc kogo ma spotkać. Już na progu pokoju Biega zidentyfikował z miejsca swego dawnego prześladowcę. Rozpoznał go nie tylko po twarzy, ale po własnym złotym zegarku, który Światło miał na ręku. Zegarek ten zabrał więźniowi w czasie przesłuchań. Biega zapytał nieśmiało, czy pułkownik ma przy sobie jego papierośnicę z napisem „From Baba” – okazało się, że miał. Poszkodowanemu podziękowano za fatygę, zobowiązano do dyskrecji, ale zegarka, ani papierośnicy nie odzyskał. Biega opowiadał mi o tym wydarzeniu rok później”.
Tyle cytat, pozostaje refleksja.
Pułkownik Światło „sypał” wszystkich, a najwięcej swego przełożonego prezydenta Bolesława Bieruta. Jego audycje w Wolnej Europie słuchane były z najwyższą uwagą, a przecież za słuchanie radia groziło więzienie – mój ojciec chrzestny E. Krzanowski odsiedział kilka miesięcy zadenuncjowany przez sąsiada.
Światło mówił o szczegółach aresztowania Gomułki, Spychalskiego, procesie generała Tatara i o śmierci najwierniejszych synów Polski. Stalinizm walił się jak domek z kart, skompromitowany stalinista Bierut umiera w Moskwie (podczas XX zjazdu KPZR), gdzie Chruszczow ujawnia ludobójstwo tyrana.
Nastał październik 1956, także odwilż polityczna, 30 tysięcy ludzi odzyskało wolność, ale na całkowitą niezawisłość potrzeba było czekać aż do 1989 roku.
4. Bill Christopher Biega – syn Bolesława Biegi.
„Ślub w huku wystrzałów”
- Historia jego ślubu jest jedną z najpiękniejszych opowieści
powstańczych.
Udzielił go batalionowy kapelan ks. Wiktor Potrzebski, pseudonim „Corda”. Za obrączki młodym posłużyły... kółka od zasłon! Jedyną ozdobą złożonego ze skromnej bluzki i spódnicy stroju panny młodej, był wpięty we włosy biały kwiat i pęk więdnących mieczyków w ręku. Pan młody wystąpił w powstańczym mundurze. Jego świadek nie dotarł na miejsce – został zabity podczas ataku Niemów na pocztę. Uroczystość została jednak sfilmowana, a zdjęcia robił sam Eugeniusz Lokajski, pseudonim „Brok” – jeden z najznakomitszych fotografów Powstania Warszawskiego. Ślub ten nagrali ludzie z agencji Armii Krajowej, chcieli tym podnieść na duchu innych Polaków i pokazać, że mimo Powstania życie toczyło się dalej. Po upadku Powstania dostał się do niewoli, skąd po koneksjach rodziny dostał się do Anglii, następnie do USA. Pracując w dużym konsorcjum elektronicznym, zwiedził niemal cały świat, ale jego myśli wciąż wracały do Polski, Sanoka i Dębnej. Wreszcie udało mu się wrócić do Polski, gdzie zaskoczony zobaczył w telewizji film ze swojego ślubu. „Zobaczyłem ten film dopiero 5 lat temu, kiedy przyjechałem do Polski na 60-lecie Powstania. Pokazał go TVP2. Było to dla mnie niesamowite przeżycie” – mówi Bill Biega. Chciał on zobaczyć rodzinne strony ojca i przebywał u nas kilkakrotnie, udało mu się nawet odkryć, że Biegowie, zamieszkali w USA, Brazylii, czy innych państwach, pochodzą z jednego pnia, a w tym przypadku „wszystkie drogi prowadzą do Dębnej”. Sanok ostatnio odwiedził w 2008 roku. Bardzo podoba mu się w naszych stronach i ma jedno marzenie – że kiedyś razem z nim przyjedzie tu któreś z jego dzieci lub wnuków i pokocha te miejsca, o których im wszystkim mówił on i jego ojciec...
Punkty 3 i 4 zostały opracowane na podstawie artykułu z „Gazety Sanockiej” z 18.08.2009 roku.
autor: Ryszard Paszkiewicz
« powrót
|
|

|